|
Tekst: Arek Adamski Luizjana, Teksas 12-13.04.2001 Przemieszczając się na zachód korzystamy z nocnych autobusów, a w dzień zatrzymujemy się w większych miastach. W ten sposób mieliśmy okazję zobaczyć Nowy Orlean oraz Dallas. Takie intensywne podróżowanie jest męczące, ale i fascynujące zarazem. Cały czas jesteśmy w drodze, co kilka godzin w innym miejscu. Nowy Orlean Zatrzymaliśmy się w mieście
muzyki jazzowej, aby sprawdzić jaką atmosferę tworzą owe dźwięki.
Pierwsze jednak na co zwróciłem uwagę, to intensywny zapach kwitnących
drzew. Dodatkowo duża liczba zielonych skwerów i rabat kwiatowych upiększa
miasto. Zielono jest także wokół biblioteki publicznej, w której
skorzystaliśmy z darmowego dostępu do Internetu. Przebiegająca obok
szeroka ulica Canal Street doprowadziła nas do rzeki Missisipi. Niezbyt
urokliwy widok na przepływającą wodę ostudził chwilowo nasze zapały. Widzieliśmy zarówno centrum finansowe, które składa się z wieżowców i znanych hoteli, jak i spacerowaliśmy po dzielnicy francuskiej - najstarszej części miasta. To najbardziej ciekawy obszar Nowego Orleanu, tłumnie odwiedzany przez turystów. Wąskie uliczki z niską, starą zabudową tworzą niepowtarzalną atmosferę. Liczne balkony upiększone kwiatami przyciągają uwagę przechodniów, a z barów płynie różnorodna muzyka. Szkoda, że tylko sporadycznie grana jest na żywo. Po południu niektóre uliczki są zamykane, a na ich teren wkraczają mimowie i muzycy jazzowi, którzy występują dla przechodniów. Ale nawet to nie ratuje sytuacji i wyraźnie brakuje klimatu jakiego się spodziewaliśmy. Być może w czasie festiwali, gdy miasto zapełnia się muzykami, jest inaczej, ale dla nas Nowy Orlean okazał się miastem całkiem przeciętnym. Na dodatek w kilku miejscach o mało nie przykleiliśmy się do chodnika oblepionego brudem, a i nie wszędzie pachniało zbyt przyjemnie. Wyjątkiem może być jedynie centrum handlowe Riverwalk wybudowane wzdłuż Missisipi. W klimatyzowanym ciągu znajdują się dziesiątki sklepów. Są tam miedzy innymi cukiernie, z których dobiega zapach przygotowywanych na miejscu precli i czekolady. Dallas Jadąc przez Teksas z
okien autobusu mieliśmy widok na zielone łąki. I nawet wtedy nie pomyślałem,
że panoramę Dallas będą tworzyć wieżowce. Znaleźliśmy się w
samym centrum nowoczesnego miasta. Od razu zaskakuje duża liczba
biurowców, samochodów i parkingów, co kontrastuje z małą liczbą
pieszych. Tutaj niemal wszyscy jeżdżą samochodami i chyba dlatego więcej
tu parkingów niż budynków mieszkalnych. Są parkingi podziemne oraz
parkingi Na całe szczęście poza parkingami jest bardzo dużo ciekawych wieżowców, które są doskonale wkomponowane w otoczenie. Ściany szkła i stali zachwycają oryginalnymi kształtami oraz zielenią rozpościerającą się wokół. To niesamowite jak miłą atmosferę stworzono dzięki zieleni i wodzie tryskającej z wielu fontann. Całe ściany budynków obrośnięte zieloną winoroślą tworzą jakby las pośrodku blokowisk, a małe skwery z soczyście zieloną trawą uspokajają rytmy dużego miasta. Z przyjemnością obserwowałem spektakl wody przy jednej z fontann pod szklanym wieżowcem. Z płaskiej betonowej powierzchni placu przez dziesiątki otworów wydobywały się strumienie wody. Tworzyły one co chwilę inny układ poprzez zmianę kolejności pojawiania się i wysokości strumienia wody. To jak słuchanie muzyki tyle, że w trzech wymiarach i w wykonaniu wody. Centrum Dallas to bardzo fascynujące miejsce. Mają tu nawet linie tramwajowe, a na każdym kroku można spotkać odmienne i niepowtarzalne miejsca. Czas już jednak na nas - ruszamy do Arizony.
|